
Clair de lune
Sprzątam. Mam dwa pokoje. Kiedyś się zastanawiałam, jak można mieć dwa pokoje? Teraz mam i się w nich nie mieszczę! Sprzątam i sprzątam i nie widać różnicy. Nie mam gdzie upychać wszystkich rzeczy. Jak się to cholerstwo rozprzestrzenia ;| Zdecydowanie brakuje mi półek na książki i płyty. O większej szafie na ciuchy nie wspomnę ;)
Marzy mi się pokój-biblioteka z regałami do sufitu pełnymi książek. Słowniki i atlasy, wszelkie książki związane z zielenią, z chińszczyzną, z górami. Na honorowym miejscu Jeżycjada, Ania z Zielonego Wzgórza z dalszymi częściami, Trzej muszkieterowie i ciąg dalszy, kolejne Stalowe Szczury no i wszystkie Pratchetty :) Hmm... i Potop!
Debussy, mój nowy przyjaciel.
Wystukała Keri dnia 2011-04-16 o godzinie 18:05:27
skomentuj (3)
tout pour moi
Jakie to szczęście, że w każdej chwili, gdy tylko poczuję taką potrzebę, mogę choć na kilka dni znaleźć się daleko daleko od codzienności. Ostatnie trzy dni były właśnie takie. Niemal idealne. Oczywiście nie potrafię zostawić wszystkiego za sobą i w przebłyskach świadomości zamartwiam się o to, czego nie zrobiłam, a co zrobic jeszcze muszę.
Od jakiegoś czasu marzę o tym, żeby się odciąć, zniknąć na dłużej. Niestety w tej chwili jest to niewykonalne. Mimo wszystko mam trochę rozsądku w tym pustym łbie. Ale gdy tylko nadejdzie odpowiedni moment... :)
Najgorsze w tym wszystkim są powroty do rzeczywistości. I jak potem oczekiwać, że rzeczywistość będzie zadowalająca? To niemożliwe. Właśnie przez takie odloty jest jak jest. Rzeczywistość mi nie odpowiada. Oczekuję czegoś więcej. Czegoś, co nigdy nie nadejdzie...
Nie, nie ćpam:)
Wystukała Keri dnia 2011-04-04 o godzinie 22:40:38
skomentuj (1)
Dawno dawno temu...
...była sobie nastoletnia Marysia, która bardzo chciała mieć blożQa. Pewnego dnia postanowiła takowego założyć. Pisała w nim często, niemal codziennie, czasem nawet kilka razy dziennie. Zapisywała wszystko, każdą głupotkę. Dziś blożeQ obchodzi 9 urodziny, a Marysia, która ma lat (o zgrozo!) 23, prawie w nim nie pisze. Mimo to nie ma serca go skasować. Kto wie, może kiedyś znowu zacznie tu pisać?
Wystukała Keri dnia 2010-11-21 o godzinie 20:13:43
skomentuj (16)
...z sentymentu
Rzadko tu zaglądam, ale nie mam serca całkowicie opuścić tego miejsca.
21 listopada blog będzie obchodził 8 urodziny. Kawał czasu.
Od powrotu z Wenecji sporo się działo.
Najświeższe wieści, to wyjazd koła naukowego nad morze.
23 października o 7 rano wyjazd spod Maxa.
Pierwszy punkt wycieczki - park zdrojowy w Połczynie. Następnie Hortulus. Najciekawsza była możliwość wskrobania sie na 25metrową wieżę obserwacyjną ^^
Nocleg w Kołobrzegu, w domkach. Brak ogrzewania, jedynie grzejnik olejowy na dwa pokoje. Na szczescie obok nas nikt nie mieszkał, więc kaloryferek był tylko dla nas ;P Ale żeby nie było za fajnie, nie miałyśmy ciepłej wody. Dobrze, że na wyposażeniu pokoju był czajnik i miska ^^
Jeszcze wieczorem poszliśmy całą (chyba? prawie?) grupą na piwo na plaże. I był dorsz i fląderka ;P I państwo doktorostwo ;) I wychodek Napoleona.
W sobote rano szybka wizyta na plaży. W deszczu. I w drogę do Trzęsacza. Huhu, jaką tam konstrukcję zmajstrowali. Ostatni raz byłam tam jakieś 12 lat temu. Kolejny punkt wycieczki to katedra w Kamieniu Pomorskim - koncert organowy i wirydarz. Na muzyce się nie znam, jednak Zofens z Olgawcem stwierdziły, że coś panu nie wyszło. Ale wirydarz był uroczy :) Z Kamienia pomknęlismy do Kołczewa na pole golfowe. Fajne miejsce, fajna trawa. Wszyscy chcieli pomacać :) Najintensywniej z trawy korzystała Zosia, co zostało udokumentowane ;> Nocleg w Szczecinie. Z ogrzewaniem! Ciepłą wodą! Telewizorem! I lodówką! :P Zakupy w Lidlu, panowie pukający w szybę i durny film w tv.
W niedziele pojechaliśmy do ogrodu dendrologicznego w Glinnej. Ileż ciekawych gatunków! I magnolie z nasionkami ;P
Zupełnie przypadkiem trafiliśmy na pochówek niemieckich żołnierzy z II WŚ.
Potem zajrzeliśmy do ogrodu dendrologicznego w Przelewicach.
Brak weny. Brak weny. Brak weny.
Wieczorem dotarlismy do domu.
Koniec.
Wystukała Keri dnia 2009-10-30 o godzinie 13:10:05
skomentuj (0)
Wenecja, Venezia, Venice, Venedig...
Tak, byłam w Wenecji :)
Spróbuje jakoś to opisać, ale tyle sie działo, że pewnie połowy nie napisze ;)
26 czerwca popołudniowy wyjazd do Berlina (a wczesniej pizza prosto z Kaźmierza na obiad ;P)
W Berlinie nastąpiły niewielkie komplikacje ze znalezieniem hotelu (GPS taaa ^^), ale gdy już do niego dotarliśmy, zrobił na nas dobre wrażenie (szczególnie łazienka z powiększającymi lustrami, w których było widać każdego syfa ;]). Po krótkim odpoczynku ruszyliśmy w miasto. Berlińska komunikacja miejsko-podmiejska jest przerażająca (w sensie jej ogromu i poziomu skomplikowania). Nie pamiętam w kolejności chronologicznej odwiedzanych miejsc, w każdym razie widzieliśmy Alexander Platz, Potsdamer Platz, Bramę Brandenburską, Parlament, mnóstwo ambasad, szczątki Berlińskiego Muru, Sony Center i nie wiem co jeszcze. Pod Weltzeituhr załapaliśmy się na opłakiwanie śmierci Michaela Jacksona. Widzieliśmy też tybetańskich mnichów ^^ Na koniec pyszna kolacja w knajpie, która pełniła kiedyś rolę 'ambasady', gdzie spotykali się politycy z całego świata i inne osobistości. Ok. 2 w nocy zlądowaliśmy w hotelu. Rano pobudka, śniadanko i wiooo na lotnisko :) Odprawa i drobne zakupy w strefie wolnocłowej. I nareszcie pierwszy w życiu lot (nie licząc lotu Antkiem w Zborowie ;]). Podczas startu banan na gębie :D Większość czasu lecieliśmy w chmurach i mieliśmy widok dopiero na Wenecję - ale co to byl za widok! Po wylądowaniu pobieglismy po bagaż. Z Olgą ustawiłysmy sie w jednym miejscu przy 'karuzeli', mama z Włodkiem w innym. Niestety dorośli (;]) zepsuli nam zabawe, bo pierwsi wyhaczyli walizki ;( Potem było lekkie zamieszanie z wypozyczeniem auta, ale wszystko skonczylo sie dobrze. Na parking przybyła reszta wycieczkowej gromadki i już w powiększonym składzie ruszylismy do Cavallino. Po drodze mijaliśmy mnóstwo uroczych opuszczonych domków. Na miejsce dojechalismy oczywiscie w czasie sjesty, wiec nasze biuro podrozy bylo zamknięte. Usiedlismy wiec w kawiarni, zamowilismy capuccino, koktajle truskawkowe i cole. Siedzieliśmy w 7 osób, 5 osób zamówiło capuccino, a pani kelnerka przyniosła ich z 10 ^^ No ale ok, było pyszne ;) Później poszlismy do marketu na zakupy spożywcze, a na koniec dotarlismy do naczego ośrodka. Za rogiem basen, a kilka kroków dalej moooorze :) Śródziemne w dodatku ;) z mnóóóóóóstwem cudnych muszelek! O tak, muszelki to ja lubie :D To byla sobota. W niedziele leniuchowalismy na plaży i przy basenie. Zbieralismy muszelki i spacerowalismy (głównie ja, Olga i Ania). Starsze towarzystwo raczej leżało plackiem ;] W poniedziałek mielismy pojechać/popłynąc do Wenecji (kilkanaście km autem do portu i potem stateczkiem pod Plac Św. Marka). Rano panowie pojechali po bułki, niestety nasze wynajęte autko szlag trafił. Troche było nerwów z tego powodu, ale dostalismy nowe. Niestety do Wenecji nie opłacało się już płynąc, więc kolejny dzien minąl na lenistwie. W końcu we wtorek dotarlismy tam, gdzie zamierzalismy ;) Piękne miasto! Na początek zwiedzilismy Bazylikę i Pałac Dożów, potem pomknęlismy na Most Rialto, mijając mostki, mosteczki, śliczne domki z ukiwieconymi balkonami i malutkimi ogrodami wepchniętymi gdzie tylko się dało. Przeplynelismy tez kawałek Canal Grande. Obiad zjedlismy w fajnej restauracji niedaleko Mostu Rialto. Niestety nie bylo żadnego! przystojnego gondoliera. Następnego dnia rozdzielilismy sie i część 'wycieczki' zostala w ośrodku, a my poplynelismy zwiedzać okoliczne wyspy - Murano, które znane jest z produkcji weneckiego szkła, Burano - słynne z koronek i kolorowych domków. Popoludniu spotkalismy sie wszyscy w Wenecji i buszowalismy po sklepach (Ferrari Shop :D Disney Store :D i inne). W czwartek zostalismy w Cavallino. W piątek Ania odleciała do Polski, a my znów popłynelismy do Wenecji. Zwiedzilismy Muzeum Peggy Guggenheim, w końcu zjedliśmy włoską pizze i ponownie odwiedzilismy pare sklepów ;) Na koniec karmilismy gołębie na Placu Św. Marka. Wieczorem poszlismy na ostatni spacer nad morze, a rano wymeldowalismy sie z domku, chociaż odlot mielismy dopiero o 20.30. Dzień spędzilismy na jezdzeniu samochodem po okolicy i zatrzymywaniu sie przy knajpach ;) Potem spedzilismy kilka godzin na lotnisku. Lot do Berlina był kiepski, bo troche trzęsło, ale jakie widoooki :) Oświetlona Wenecja (bo było juz szaro) i Dolomity :) Lądowanie też słabe, ale skuteczne ;) Z lotniska wziuuu po autko i do Polski. O 3 nad ranem byłam w swoim wsiowym domku.
Jeszcze pare faktów bez przynależnosci czasowej ^^
- pyszne makarony z owocami morza :D
- domowa kolacja z wielkim garem małży :D (i z małą awarią czujników gazu ;P)
- sesje zdjeciowe na skałach, w lasku i z maskami weneckimi :D
- krabiki w morzu
- cowieczorna gra w karty, która praktycznie nigdy nie doszła do skutku ;]
- piękna roślinność, że aż oczy wypadały
Dziekuje za uwagę ;)
Na pewno o czymś zapomniałam.
Było świetnie :)
Wystukała Keri dnia 2009-07-06 o godzinie 19:14:29
skomentuj (2)
Zielonka
Pierwszy tydzien praktyk zakonczony.
Na pierwszy ogień - Zielonka.
Śmichy chichy tralala :)
Choć dzisiaj sie troche nachapałyśmy.
Ja: "A może to nie dzięcioł?"
Zosia: "A co? Mrówkojad?!"
"Gupie gumjaki"
"Ponętne siurki"
"Opowie nam pan kawał? Chociaż jeden... Ale dłuższy"
"To ja wydrukuje z neta, a pan nam będzie czytał"
"Zwierze Boga"
"Olga prąd pizg"
"To co tam sie jeszcze debiluje? Stringi?"
I tak dalej i tak dalej :D
Jeszcze tydzien Zielonki.
Potem Przybroda.
Marcelin.
Baranowo.
I znowu Marcelin.
A w czwartek była obrona projektu z sadów.
Oceny z kapelusza.
Szacun do pana doktora drastycznie zmalał.
Potem błyskawiczne piwko na Starym Rynku. Największą atrakcją był roztrzaśnięty gołąb.
Wystukała Keri dnia 2009-04-24 o godzinie 20:58:50
skomentuj (1)
|
-=Księga gości=-
-=O mnie=-
::Xywka::Keri, Ker, Kerooś ;)
::Imie::Marysia
::Urodzinki::01.03.87
::Miasto::Poznań, a właściwie to już Gorszewice ;P
::Przyjaciele::Mika, Ania, Krzysiu, Spawn, Miłoś, Tomek
::Muzyka::Rock
::Nie moge żyć bez::przyjaciół, gór, książek

-=Kontakt=-
e-mail: k_e_r_i@wp.pl
GG: 469390
-=Blogi=-
::Najka::
::Koniczyna::
::Verrak vel MiłY::
::Mika::
::|B4rt3k|::
::Natka::
::Dominika::
::GrAfMaN::
::MiśQa::
::Tomek::
::Tash::
::Spawn::
::Kuba::

-=Archiwum=-
2010:
I
II
III
IV
V
VI
VII
VIII
IX
X
XI
XII
2009:
I
II
III
IV
V
VI
VII
VIII
IX
X
XI
XII
2008:
I
II
III
IV
V
VI
VII
VIII
IX
X
XI
XII
2007:
I
II
III
IV
V
VI
VII
VIII
IX
X
XI
XII
2006:
I
II
III
IV
V
VI
VII
VIII
IX
X
XI
XII
2005:
I
II
III
IV
V
VI
VII
VIII
IX
X
XI
XII
2004:
I
II
III
IV
V
VI
VII
VIII
IX
X
XI
XII
2003:
I
II
III
IV
V
VI
VII
VIII
IX
X
XI
XII
2002:
I
II
III
IV
V
VI
VII
VIII
IX
X
XI
XII
2001:
XI
XII
|